Angela Farmer: Kobieca Strona Jogi

W dniu, w którym wielu ludzi świętuje Dzień Kobiet, warto przypomnieć jedną z tych, które zmieniły współczesną jogę nie poprzez budowanie kolejnej metody czy organizacji, lecz przez coś znacznie trudniejszego… odwagę, by odejść od systemu, który sam wyniósł ją na szczyt.

Angela Farmer urodziła się w 1939 roku w pobliżu Londynu. Jej ojciec był Anglikiem, matka Amerykanką. Już jako nastolatka doświadczyła czegoś, co później głęboko wpłynęło na jej sposób rozumienia pracy z ciałem. Przeszła operację polegającą na przecięciu kilku nerwów. Zabieg pozostawił trwałe konsekwencje w postaci ograniczonej wrażliwość na dotyk oraz przewlekły ból. Dla wielu osób byłby to powód, by unikać intensywnej pracy z ciałem. Dla niej jednak stał się początkiem poszukiwań. Studiowała wychowanie fizyczne, zajmowała się tańcem, interesowała różnymi formami pracy z ciałem.

Równocześnie fascynował ją świat mistyki i duchowości. Farmer często wspomina, że jako małe dziecko była przekonana, iż pochodzi ze słońca i jej jedynym zadaniem jest po prostu świecić. To poczucie naturalnej radości życia zostało jednak z czasem przytłumione przez wychowanie oparte na poczuciu winy i wstydu, które jak sama mówi, na długie lata zasłoniły jej wewnętrzne światło. Z biegiem lat zaczęła jednak odzyskiwać ten utracony kontakt z samą sobą… Momentami głębokiej świadomości, doświadczeniami życia, bliskim kontaktem z naturą oraz dzięki relacji z ludźmi, powoli wracała do poczucia sensu, które pamiętała z dzieciństwa. Dziś podkreśla, że znaczenie życia nie kryje się w wielkich filozoficznych teoriach ani duchowych deklaracjach. Rodzi się raczej w prostym doświadczeniu bycia obecnym. W oddechu, w uważności i w poczuciu wdzięczności za sam fakt istnienia. Nawet ból, strata czy cierpienie są według niej częścią tej samej rzeczywistości, która uczy człowieka pełniej przeżywać życie.

Na początku swojej drogi nauczycielskiej Farmer była jednak głęboko związana z jedną z najbardziej wpływowych metod współczesnej jogi – jogą Iyengara. Przez wiele lat należała do grona jego najbardziej oddanych uczniów i nauczycieli. Z czasem zaczęła jednak odczuwać coraz większy dyskomfort wobec tego, co sama określała jako sztywny i zbyt męski charakter tej praktyki. Przełom nastąpił pod koniec lat siedemdziesiątych podczas podróży do Indii. W jednej ze świątyń w pobliżu Orissy zobaczyła rzeźby przedstawiające zmysłowe kobiece postacie. To doświadczenie wywołało w niej głęboką refleksję nad naturą ruchu i ciała. Zaczęła zadawać sobie pytanie, czy joga naprawdę musi polegać na precyzyjnym odtwarzaniu określonych pozycji, czy też może być bardziej płynnym, żywym procesem. Z czasem stopniowo zaczęła odchodzić od rygorystycznego stylu Iyengara i rozwijać własne podejście do praktyki. Jednak dla wielu uczniów była to zbyt radykalna zmiana. Farmer straciła większość swoich dotychczasowych studentów, którzy byli przywiązani do tradycyjnej metody.

Warto zauważyć, że na jej decyzję wpływały także doświadczenia związane z własnym ciałem. Intensywna praktyka w stylu Iyengara doprowadziła u niej do zaniku cyklu menstruacyjnego, co stało się kolejnym impulsem do refleksji nad sposobem, w jaki joga oddziałuje na ciało. Nauczyciel jogi Richard Rosen opisuje jej przemianę jako moment niemal epifanii. Z bezkompromisowej uczennicy metody Iyengara, szkolonej bezpośrednio przez samego mistrza, Farmer przeszła do nauczania jogi przypominającej swobodny, falujący ruch. Badaczka jogi Theodora Wildcroft zauważa natomiast, że partner życiowy i zawodowy Farmer, malarz i nauczyciel jogi Victor Van Kooten, twierdził, iż sam został poważnie skrzywdzony przez Iyengara. Według jego relacji zarówno on, jak i Farmer mieli później doświadczać w środowisku różnych form wykluczenia. Historia Angeli Farmer jest więc nie tylko opowieścią o zmianie stylu praktyki. To także historia o tym, jak trudno jest odejść od autorytetu i tradycji.

Mimo odejścia od jednego z najbardziej wpływowych systemów jogi, Angela Farmer nie zniknęła z tego świata. Wręcz przeciwnie, z czasem stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych nauczycielek reprezentujących nurt bardziej intuicyjnej, swobodnej praktyki. Przez lata prowadziła zajęcia w różnych ośrodkach w Stanach Zjednoczonych m.in. w Kripalu Center w Massachusetts czy w Harbin Hot Springs w Kalifornii. Wraz z Victorem Van Kootenem od lat prowadzi także intensywne kursy jogi na greckiej wyspie Lesbos, gdzie ich studio w dolinie Eftalou stało się miejscem kilkutygodniowych, pogłębionych warsztatów. Ich podejście jest praktyką opartą na wyobraźni, płynnym ruchu, świadomym oddechu i poszukiwaniu subtelnych odczuć w ciele. Uczniowie często opisują zajęcia słowami takimi jak wolność, transformacja, czy wewnętrzna siła. Dla wielu osób spotkanie z jej sposobem pracy było momentem odkrycia, że joga nie musi polegać wyłącznie na perfekcyjnym wykonywaniu pozycji, lecz może być procesem eksploracji własnego ciała i świadomości.

Wpływ Farmer widoczny jest także w pracy innych nauczycieli, wśród jej uczniów znalazła się m.in. Donna Farhi, a inspirację jej podejściem wskazują także nauczyciele reprezentujący nurt jogi post-lineage, odchodzącej od silnych hierarchii i guru-centrystycznych struktur. Co jednak charakterystyczne, Farmer nigdy nie stworzyła systemu sygnowanego swoim nazwiskiem. Unikała budowania kolejnej organizacji czy instytucji wokół własnej osoby. Jak zauważają badacze współczesnej jogi, była to świadoma decyzja. Próba uniknięcia instytucjonalizacji osobistej charyzmy, która tak często prowadzi do powstawania nowych guru i nowych hierarchii.

Paradoks polega na tym, że Angela Farmer odniosła sukces właśnie dlatego, że nie próbowała zostać kolejnym guru. Nie stworzyła systemu, nie zbudowała organizacji, nie zamieniła swojej praktyki w kolejną markę jogi. Zrobiła coś znacznie prostszego, a jednocześnie znacznie trudniejszego: przestała wspinać się po cudzej drabinie. Zeszła z niej i zaczęła iść własną drogą. Jej historia pokazuje, że największa zmiana w jodze nie zawsze polega na stworzeniu nowej metody, lecz na odwadze, by zaufać własnemu doświadczeniu.

ANGELA FARMER: Kobieta, która… – Granice Jogi: Karma Joga | Facebook

Dodaj komentarz