Kilka dni temu udostępniłem kontrowersyjne nagranie Pani Izabeli Raczkowskiej i z okazji obchodzonego dziś, Międzynarodowego Dnia Owoców, postanowiłem zabrać ponownie głos. Bo sprawa zasługuje na coś więcej niż tylko krótki wpis. Gdyby Pani Izabela była jedynie kolejną influencerką w sieci, być może nie poświęcałbym temu tyle uwagi. Ale to wykładowczyni akademicka (Uniwersytet Wrocławski & AWF Wrocław – Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu), osoba kształtująca przyszłych specjalistów w dziedzinach związanych ze zdrowiem.
W nagraniu Pani Izabela, najpierw zabezpiecza się klasycznym zwrotem w stylu: to moja prywatna droga, moje zdanie. Chwilę później padają jednak kategoryczne stwierdzenia. To, co miało być osobistą refleksją, przeradza się w budowanie autorytetu poprzez mieszankę ajurwedyjskich terminów, medycznego żargonu i przestrogi przed owocami, zakończone zaproszeniem na płatny wyjazd.
Oto kilka cytatów autorstwa Pani Raczkowskiej:
[ „I to jest tak z punktu widzenia ajurwedy. A teraz Z PUNKTU WIDZENIA TAKIEGO BARDZIEJ MEDYCZNEGO, KTÓRY TO STANOWCZO POTWIERDZA.” ]
Autorka zaczynała od tego, że to jej osobiste doświadczenie. Ale chwilę później twierdzi, że medycyna stanowczo to potwierdza. Rzekoma opinia staje się „faktem naukowym” – bez źródeł, bez dowodów. Tylko dlatego, że tak mówi autorka.
[ „Ale fruktoza nie ma swojej insuliny. Więc ona pomija, zużycie, ona pomija wątrobę, znaczy z wątrobą ma konotacje inne, ale pomija, pakowanie w postaci glikogenu do wątroby, pomija mięśnie i bezpośrednio ładuje się w komórki tłuszczowe.” ]
To fałsz. Fruktoza jest cukrem prostym metabolizowanym głównie w wątrobie. W przeciwieństwie do glukozy, nie wymaga insuliny, ale nie trafia bezpośrednio do komórek tłuszczowych. W NADMIARZE może być przekształcana w tłuszcz, co sprzyja stłuszczeniu wątroby, ale to zupełnie inna historia.
[ „Tak, owszem, owoce zawierają błonnik, ale z tym błonnikiem bywa różnie, on nie zawsze jest jest dobry, bo on ma też bardzo wiele negatywnych konotacji. Generalnie jednka mają tak diametralnie wysoki indeks glikemiczny, że nawet ten błonnik, tego wszystkiego nie zrobi.” ]
Błonnik jest powszechnie uznawany za korzystny. Reguluje trawienie, wspiera mikrobiom jelitowy, spowalnia wchłanianie glukozy, daje sytość. Negatywne skutki może wywołać jedynie w nadmiarze lub przy konkretnych schorzeniach. A większość owoców, wbrew temu co twierdzi autorka, tak naprawdę ma niski lub umiarkowany indeks glikemiczny. Wyjątkiem są np. arbuz czy bardzo dojrzałe banany, ale nawet wtedy liczy się porcja i kontekst np. co zjesz razem z nimi.
[ „Teraz już wiadomo, bo te badania są od niedawna, że fruktoza glikuje tkanki 10 razy szybciej niż glukoza.” ]
To częściowo prawda. Glikacja to proces, w którym cukry (np. glukoza, fruktoza) łączą się z białkami, prowadząc do powstawania szkodliwych związków (AGEs). To może przyspieszać starzenie i choroby. W warunkach laboratoryjnych (in vitro) faktycznie fruktoza może powodować szybszą glikację. Problemem jednak nie są jabłka, tylko przetworzona fruktoza w słodyczach i napojach. Owoce zawierają błonnik, wodę i antyoksydanty, które chronią organizm. Badania epidemiologiczne jasno pokazują, że jedzenie owoców wspiera zdrowie, nie szkodzi. Glikacja jest realnym zjawiskiem, ale wyciąganie z niej wniosku, że „owoce szkodzą”, to nadinterpretacja.
[ „Fruktoza zwiększa stres oksydacyjny i stany zapalne, co przyspiesza starzenie.” ]
Półprawda. Przetworzona fruktoza np. syrop w napojach może zwiększać stres oksydacyjny. Nie dotyczy to całych owoców. Owoce zawierają flawonoidy i witaminy, które działają przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie.
[ „Dlaczego ja w ogóle tyle lat temu, kiedy nikt o tym jeszczd nie pisał, już na to zwróciłam uwagę? …Widziałam, że witarianie się szybko starzeją, mają skórę ciągutkę.” ]
Subiektywna obserwacja to nie dowód naukowy. Faktem jest, że na tempo starzenia wpływa mnóstwo czynników: geny, słońce, stres, sen, aktywność fizyczna, używki, nawodnienie… i tak, również dieta, ale jako część znacznie większej całości.
️[ „Tkanki nie są jędrne, następuje bardzo szybka glikacja. W związku z tym, ta reakcja Maillarda, która następuje jest, jest bardzo niekorzystna, a nasza skóra to tylko czubek góry lodowej. Większość jest w środku. Jeżeli nasza skóra się tak zachowuje, zachowują się tak też wszystkie organy.” ]
To retoryka oparta bardziej na strachu niż na faktach. Owszem, proces glikacji istnieje i może przyspieszać starzenie się tkanek, ale dotyczy to przede wszystkim wysokiego spożycia cukrów prostych z przetworzonej żywności. Nie ma żadnych dowodów, że umiarkowane jedzenie owoców powoduje glikację organów wewnętrznych. Wręcz przeciwnie, mogą ten proces hamować. A mówienie o „glikującej się wątrobie czy nerkach od dojrzałego jabłka” to przesadna wizja oderwana od rzeczywistości fizjologicznej.
️
[ „Owoce są wychładzające, osłabiają ogień trawienny (agni), więc źle trawisz nie tylko jedzenie, ale i świat.” ]
To mistyczna metafora ajurwedy. Nie istnieje coś takiego „ogień trawienny” w nauce. Trawienie to proces biochemiczny. Nie ma dowodów, że owoce chłodzą organizm w sposób patologiczny. Wręcz przeciwnie, w upały są one zalecane.
️[ „ …To już pomijam, że to jest smak nagrody, a ja się nie nagradzam jedzeniem. To jest to smak, który zwiększa doszę kapha. Ja tej doszy nie chcę zwiększać z paru powodów. Przede wszystkim dlatego, że to jest tycie. Ale także dlatego, że to jest, depresja, to jest pewna inercja mentalna, to jest wycofywanie się, to jest brak chęci do życia. To są narośla, cysty, guzy, to jest śluz. Więc nie chcę zwiększać doszy kapha.” ]
Twierdzenie, że smak zwiększa doszę kapha, co ma prowadzić do tycia, depresji, guzów czy braku chęci do życia, to niebezpieczne uproszczenie, które łączy tradycyjne pojęcia ajurwedy z ciężkimi stanami zdrowotnymi w sposób niepoparty żadnymi dowodami naukowymi. Ajurweda może być inspirującą filozofią życia, ale nie powinna zastępować współczesnej wiedzy medycznej. Łączenie smaku z rakiem czy depresją może wywoływać niepotrzebny lęk i poczucie winy, zwłaszcza u osób zmagających się z tymi problemami.
TO, ŻE JAKAŚ PRAKTYKA MA KILKA TYSIĘCY LAT, NIE CZYNI JEJ AUTOMATYCZNIE MĄDRĄ, BEZPIECZNĄ ANI PRAWDZIWĄ. GDYBY SAM WIEK BYŁ WYZNACZNIKIEM WARTOŚCI, MUSIELIBYŚMY UZNAĆ KAMIENOWANIE ZA SPRAWDZONĄ FORMĘ SPRAWIEDLIWOŚCI, A UPUSZCZANIE KRWI ZA SKUTECZNĄ TERAPIĘ. TRADYCJA BEZ REFLEKSJI STAJE SIĘ JEDYNIE POWIELANIEM STARYCH BŁĘDÓW.
Prawdziwa mądrość – również ta ajurwedyjska – polega na umiejętności dopasowania przekazów do współczesnego kontekstu, z uwzględnieniem aktualnej wiedzy medycznej, empatii i zdrowego rozsądku
PS. Co do tych kwaśnych i niedojrzałych..
W nagraniu Pani Raczkowska stwierdza, że owoce są generalnie niezdrowe z wyjątkiem tych bardzo kwaśnych lub niedojrzałych. To niepokojące, bo właśnie te owoce mogą zawierać więcej substancji drażniących (np. solaniny, tanin) i być gorzej tolerowane przez układ pokarmowy. Nie bez powodu większość zaleceń dietetycznych mówi o unikaniu niedojrzałych owoców w codziennej diecie, chyba że są specjalnie przetworzone.
Granice Jogi – IZABELA RACZKOWSK KONTRA NAUKA Kilka dni… | Facebook
Dodaj komentarz